Nie agenci, nie roboty. Agenty.
Wyobraź sobie pracownika, który nigdy nie śpi, nie pyta o podwyżkę i potrafi jednocześnie przeszukać internet, napisać raport i zamówić catering na konferencję. Brzmi jak marzenie. Albo jak kłopoty. Zanim jednak przejdę dalej — małe wyjaśnienie językowe. „Agenty” brzmią jak coś z serialu szpiegowskiego albo ze słownika PRL-owskiej bezpieki. W polszczyźnie „agenci” to ludzie (albo…
