Czy Twoja platforma analityczna to sprinter, czy maratończyk z zadyszką? Refleksje po raporcie BARC

Z wyborem narzędzia BI jest trochę jak z wyborem samochodu. W salonie wszystko lśni, sprzedawca obiecuje, że „pójdzie dwieście”, silnik mruczy cicho, a fotele pachną sukcesem. Problemy zaczynają się w poniedziałek rano, gdy stoisz w korku, klimatyzacja nawala, a auto pali dwa razy tyle, co w katalogu.

W świecie analityki tym „korkiem” jest moment, w którym 50 osób z działu sprzedaży jednocześnie klika w raport, a ekran zamiast danych pokazuje kręcące się kółko.

Nie tak dawno wpadł mi w ręce najnowszy raport BARC Benchmark. Autorzy – Thomas Zeutschler i Stefan Sexl – zrobili coś, co praktycy kochają najbardziej. Zamiast porównywać listy funkcji i kolory ikonek, wzięli dwie najpopularniejsze platformy – Power BI i Qlik – na poligon. Te same dane, te same zadania, te same warunki. Bez lukru.

2 sekundy, które zmieniają wszystko

Znasz „zasadę 2 sekund”? Badania Google i Nielsena pokazują, że jeśli system nie odpowie w tym czasie, użytkownik zaczyna odpływać myślami. W stronę kawy. Albo telefonu. W analityce biznesowej ta zasada jest bezlitosna – bo nikt nie lubi czekać na dane, które miały być „na już”.

BARC zmierzył coś, co nazwali Productivity Score – ile pracy użytkownik jest w stanie wykonać w jednostce czasu. Wynik? Qlik dostał 100 punktów (punkt odniesienia), Power BI – 31.

Skąd taka różnica? To nie magia, to sposób, w jaki obie platformy „rozmawiają” z serwerem. Qlik używa technologii znanej z komunikatorów i gier online – połączenie jest ciągłe, dane płyną w obie strony bez przerwy. Power BI działa bardziej klasycznie: każde kliknięcie to nowe zapytanie, nowa prośba, nowe czekanie.

Efekt? W Qliku połowa odpowiedzi wraca w mniej niż 1,5 sekundy. W Power BI średnia to prawie 4 sekundy, ale zdarzały się „odloty” trwające… 5 minut.

Wyobraź sobie handlowca na spotkaniu z klientem, który zmienia filtr w raporcie i czeka 30 sekund na odświeżenie tabeli. Ta niezręczna cisza kosztuje więcej niż roczna licencja.

Co się dzieje, gdy wszyscy klikają naraz?

Najciekawszy fragment raportu dotyczy zachowania systemów pod obciążeniem. Przy 50 jednoczesnych użytkownikach Qlik zachowywał się jak niewzruszony stoik – czasy odpowiedzi pozostawały stabilne, a momentami nawet się poprawiały. Analitycy BARC tłumaczą to sprytnym zarządzaniem zasobami w tle.

Power BI? Tu zaczęły się schody. Im więcej osób wchodziło do systemu, tym bardziej nieprzewidywalny się stawał. Pojawiały się sesje, które „wisiały” bez wyraźnego powodu – niektóre przez minutę, inne przez pięć. BARC sugeruje, że to efekt współdzielonej infrastruktury w standardowych planach Microsoftu.

Można mieć najpiękniejsze wykresy na świecie, ale jeśli co dziesiąty użytkownik dostaje pusty ekran, zaufanie do danych buduje się latami, a traci w jeden wtorek.

Liczby, które zostają w głowie

Raport BARC sprowadza wszystko do prostego porównania: w tym samym czasie użytkownik Qlika wykonał 28 pełnych sesji analitycznych, użytkownik Power BI – 18. To oznacza, że ta sama praca w Qliku zajmuje około 64% czasu potrzebnego w Power BI.

Albo inaczej: jeśli Twój zespół analityczny liczy 10 osób, to przy Qliku pracuje jak 15-osobowy. Bez zatrudniania nikogo nowego.

Co z tego wynika?

Nie piszę tego, żeby kogokolwiek „szykanować”. Power BI to potężne narzędzie, świetnie zintegrowane z pakietem Office, które dla wielu firm jest naturalnym wyborem. Ale ten raport przypomina o czymś, o czym w codziennej gonitwie często zapominamy: szybkość działania to nie luksus, to podstawa.

Podobne wpisy